Czy złość szkodzi? Wszystko o gniewie

Czy-zo-szkodzi
Od dziecka uczeni jesteśmy złości nie okazywać. Zło­ści należy się wstydzić i ją ukrywać, tłumić, a już na pewno się z nią nie afiszować. Dlaczego? Bo szkodzi, jest zła, nie wypada, przesłania zdrowy rozsądek.

A może złość jest nam do czegoś potrzebna? Jaki pożytek może płynąć z tej niewskazanej emocji?  

​Psychologowie przekonują, że tak naprawdę złości nie rozumiemy. Chętnie ją piętnujemy, zwłaszcza u innych, czasem poczytujemy za przejaw słabości, który lepiej przykryć obojętnością i luzem. Amery­kański psycholog Paul Ekman w latach 70. ubiegłego wieku wyróżnił sześć podstawowych emocji – strach, smutek, radość, wstręt, zdziwienie oraz złość. Jego zdaniem są one uniwersalne i występują w takiej samej formie w każdym kręgu kulturowym. Jest to skutkiem ich wartości adaptacyjnej. Innymi słowy emocje ukształtowały się i przybrały identyczne formy ekspresji z uwagi na możliwość rozwiązywania pod­stawowych problemów życiowych przy ich pomocy. Każda z nich posiada siedem właściwości. Złość, zdaniem Ekmana, powstaje pod wpływem bodźca. Odstęp czasowy pomiędzy bodźcem a pojawieniem się emocji bywa w tym przypadku bardzo krótki. Ocena sytuacji, która poprzedza emocję, jest często niemal natychmiastowa i może przebiegać bez udziału świadomości. Tego rodzaju automatyzm sprawdza się w przypadku zdarzeń rutynowych i powtarzalnych. Z ewolucyjnego punktu widzenia umiejętność szyb­kiej i mimowolnej oceny zaistniałych sytuacji mogła decydować o powodzeniu podejmowanego działania. Mimo to złość nie ma dobrej opinii. Często okre­ślana mianem negatywnej emocji, bywa źródłem osobistego dyskomfortu i konfliktów z otoczeniem. Jak przekonuje holenderski psycholog Nico Frijda, emocje stanowią reakcję na zdarzenia, które są dla nas z jakiś względów istotne. Jeśli są one zgodne z naszymi oczekiwaniami, generuje to emocje pozy­tywne. Jeśli stoją w sprzeczności z naszymi życze­niami, stają się przyczyną emocji negatywnych.

Dzielimy emocje na pozytywne i negatywne z uwagi na nasze cele i potrzeby. O ile możemy je w różny sposób oceniać, to nie możemy stwierdzić, że są zbędne.

​Złość, jako jedna z emocji podstawowych, czyli takich których nie musimy się uczyć, najwyraźniej pełni istotną funkcję w naszym życiu. Dla psycholo­gów ewolucyjnych jest oczywiste, że z historycznego punktu widzenia złość musiała ułatwiać człowie­kowi przetrwanie. Złość towarzyszy często sytuacji realnego zagrożenia (np. jazdy samochodem, kłótni w związku, trudnej sytuacji w pracy, problemów finansowych, kłopotów z dzieckiem). Mamy wtedy do czynienia z bodźcem, który mówi nam: walcz albo uciekaj. Jeśli naszą odpowiedzią jest chęć zmierze­nia się z problemem, złość stanowi element mobi­lizujący i ośmielający do jego usunięcia. By podjąć się trudnego lub wymagającego działania, potrze­bujemy zatem złości. Jednak mało kto lubi złość jako taką. Jej doświadczenie jest czymś, czego pragniemy uniknąć. Dlaczego? Emocje, w tym i złość, przeży­wamy na poziomie subiektywnych doświadczeń psy­chicznych i fizjologicznych, ekspresji i zachowania. Im mocniejsze jest odczuwane przez nas pobudzenie fizjologiczne, tym trudniej nam kontrolować wyra­żanie emocji. Tego jednak chcielibyśmy uniknąć. Obawiamy się utraty kontroli nad emocjami i nad własnym zachowaniem. Obawiamy się również reak­cji otoczenia i konfrontacji. Tym bardziej, że w dzie­ciństwie za przejawy złości jesteśmy karani. Dlatego uczymy się ją ukrywać bądź niwelować. Nie oznacza to, że złość znika z repertuaru odczuwanych emo­cji. Niekiedy, przy braku jej prawidłowego mode­lowania i socjalizacji, złość przekształca się w źró­dło autoagresji lub niekontrolowanych wybuchów.

Chroniczne tłumienie emocji, które nie znajdują drogi dla swej manifestacji, niesie ze sobą potencjalnie niekorzystne następstwa. W perspektywie krótkoterminowej mogą to być skutki somatyczne – bóle głowy, mięśni karku, brzucha.  

W perspektywie długofalowej mogą prowadzić do zaburzeń w rodzaju zespołu jelita wrażli­wego, chorób skóry, problemów z funkcjonowa­niem tarczycy i zaburzeń autoimmunologicznych. O czym nas informuje odczucie złości? Zdaniem psychologów jej pojawienie się to sygnał, że coś nam zagraża, grozi nam niebezpieczeństwo, napotykamy przeszkodę lub nasze potrzeby pozostają niezaspokojone. Jeśli coś nas złości, oznacza to, że cel, który dane zdarzenie przekreśla lub oddala, jest dla nas istotny i nie chcemy z niego łatwo rezygnować. Czy ozna­cza to, że złość jest dobrym nośnikiem informacji? Czy możemy jej zaufać? Odpowiedź nie jest jed­noznaczna. Eksperci podkreślają, że w ten sposób do złości mogą podejść osoby o wysokim poziomie inteligencji emocjonalnej, czyli prawidłowo roz­poznające stany emocjonalne swoje i innych osób. Inaczej jest w przypadku osób, które nie potrafią własnych przeżyć emocjonalnych wyrazić, nazwać, konstruktywnie wykorzystać, radzić sobie z nimi lub też nie są w stanie odróżnić odczuwanego pobudzenia fizjologicznego od jego emocjonalnego korelatu. W tym przypadku emocje mogą okazać się nieadekwatne, nadmierne i co więcej nietrafne.

Jeśli nie wiemy, co się z nami dzieje, dlaczego jesteśmy pobudzeni i dlaczego czujemy tak, jak czujemy, być może nie mamy realnych podstaw dla odczucia złości.  

​Nie znając źródła pobudzenia, szukamy dla niego uzasadnienia na zewnątrz. Szukamy czegoś lub kogoś, na kim możemy wyładować swoją złość, często w sposób zupełnie nieuzasadniony. Psy­chologowie radzą więc, by ze złości nie rezygno­wać, jednocześnie pamiętając, że dość łatwo może się ona przekształcić w agresję lub autoagresję. Pytanie, w jaki sposób możemy wyrazić złość w kon­struktywny sposób? Zdaniem specjalistów złość wyrażana w sposób asertywny i adekwatny do sytu­acji pomaga bronić swoich granic, autonomii, praw i dobrego samopoczucia. To sygnał: tu zaczyna się moja przestrzeń, moje terytorium, tutaj zaznaczam moje granice. Jednak złość, która wymyka się kon­troli, agresywna, działa destrukcyjnie. Często jej podstawą jest niezaspokojona potrzeba lub sytuacja zagrażająca wyznaczonemu celowi. Konfrontacja z tym, czego nam brakuje, szczególnie w związku z drugim człowiekiem, bywa niekiedy trudna i bole­sna. Warto jednak zastanowić się, co nas złości, jakie inne emocje i myśli temu towarzyszą. Zamiast złość tłumić, a następnie dawać jej upust w postaci zgryź­liwych, przykrych, zatruwających związek komenta­rzy, lepiej jest mówić o niej otwarcie, tłumacząc jej źródło. Chodzi więc o to, by złość wyrażać asertywnie, ale nie agresywnie. W sposób który nie zrani drugiej osoby i nie będzie sposobem na wyżycie się i odre­agowanie. Mitem jest przekonanie, że szybkie i gwał­towne wyładowanie złości spowoduje, że poczujemy się lepiej. Wyładowanie się na czymś lub na kimś nie daje efektu katharsis, natomiast często prowadzi do eskalacji agresji. Wybuch emocji, owszem, daje krótkotrwałą ulgę, ale po nim problem nie znika.

Jeśli złość pojawia się w sytuacji zagrożenia, powstaje pytanie, czy rzeczywiście taka jest. Wiele prozaicznych, codziennych zdarzeń odbieramy jako zagrożenie.  

Niegrzeczne dziecko podważa nasz wizerunek dobrego rodzica. Utknięcie w miejskim korku zagraża opinii o nas jako przewidujących, dobrze zorganizowanych, odpowiedzialnych pracownikach. Warto wtedy postawić sobie pytanie, czy nasza reak­cja jest adekwatna do sytuacji? Czy powód, który wywołał uczucie złości posiada rzeczywiście tak duże znaczenie? Jak na zaistniałą sytuację reaguje otoczenie? Może inni interpretują ją trochę inaczej? Nie zawsze jednak jesteśmy w stanie, zwłaszcza w stanie silnego wzburzenia, uświadomić sobie, co tak naprawdę wywołało naszą reakcję. W popularnym przekonaniu najpierw czujemy, a potem reagujemy, np. krzyczymy, ponieważ odczuwamy zdenerwowanie. Otóż zgodnie z teo­rią emocji Jamesa-Langego jest dokładnie odwrot­nie. Jak przekonywał ponad sto lat temu William James emocje ujawniają się dopiero po reakcji, jaka zachodzi w naszym ciele. Jest nam przykro ponie­waż płaczemy, czujemy złość po tym, jak uderzymy, boimy się, ponieważ drżymy. W tym sensie źródłem emocji są informacje, które wysyła nam nasze ciało. Warto więc je obserwować. Złość to naturalna emo­cja. Jeśli nauczymy się ją konstruktywnie wyrażać, zachowamy konieczny do codziennego funkcjono­wania komfort psychiczny. Należy jednak pamiętać, by zachować w tym granicę, którą jest drugi człowiek.

Cała prawda o dietetycznym detoksie.Raz na jakiś czas nachodzi nas nieodparta ochota na „odtrucie" lub „oczyszczenie" organizmu z nagromadzonych toksyn. Z reguły w okolicach świąt ...
1811 Odsłony
​Popularne diety kuszą obietnicą szybkiej utraty zbędnych kilogramów. Czy redukcja masy ciała i efekt jo-jo stanowią nieodłączny duet?W ponad 90 proc. przypadków za otyłość i nadwa...
1445 Odsłony
Gelotolodzy, czyli naukowcy zajmujący się badaniem śmiechu przekonują, że uśmiech na twarzy może podnieść odporność organizmu, skrócić okres rekonwalescencji po chorobie i przedłuż...
1428 Odsłony
Na łamach magazynu naukowego „Journal of Personality and Social Psychology" badacze z University of British Columbia poinformowali, że wdychanie naturalnego zapachu partnera może p...
1328 Odsłony
Niskie temperatury na zewnątrz, przesuszone, gorące powietrze we wnętrzach, noszenie czapek oraz kapryśna i wietrzna aura sprawiają, że kondycja włosów po zimie pozostawia wie...
1297 Odsłony
Wraz z wiekiem spędzamy coraz więcej czasu w domu, siedząc przed telewizorem czy na kanapie z ulubioną książką w ręku. Do prawidłowego funkcjonowania organizmu potrzebny jest nie t...
1170 Odsłony
PROGRAM PROWADZONY PRZEZ CENTRALĘ FARMACEUTYCZNĄ CEFARM SA  logotype cefarm