Prześladowca w domu

Przeladowca-w-domu
Przemoc pomiędzy partnerami, a dokładniej przemoc wobec kobiet, jest w Polsce zjawiskiem nagminnym i powszechnym. W samym 2018 roku zarejestrowano 88 133 ofiar prze­mocy domowej i 73 654 sprawców podejrzanych o jej stosowanie. Do tej liczby należy dodać przypadki, które nie są zgłaszane odpowiednim służbom. Czę­sto ofiary przemocy domowej czują się bezradne i nie podejmują żadnych działań na rzecz popra­wienia swojej sytuacji. Dlaczego tak się dzieje? Co powoduje, że dalej tkwią w przemocowym związku z partnerem-agresorem, który je bije, szykanuje i obraża? Specjaliści często wskazują w tym przy­padku na zależność ekonomiczną ofiar. Wiele z nich jest uzależnionych finansowo od swoich partnerów. To sprzyja racjonalizowaniu zaistnia­łej sytuacji i dostrzeganiu w niej „pozytywów". Część ofiar uznaje, że w ostatecznym rachunku lepiej być ze złym partnerem niż go w ogóle nie mieć, lub też uznają, że dla dobra dzieci warto się poświęcić. Łudzą się, że z czasem oprawca się zmieni. Przecież bywają momenty, kiedy „nie jest aż tak źle", partner przeprasza, stara się przypodobać, daje prezenty, obiecuje poprawę. Zresztą ofiary nie myślą w kategoriach nagród, na jakie mogą liczyć ze strony skruszonego agresora, ale bardziej chcą uniknąć następnych strat związanych z odejściem.

Co może stanowić sygnał świadczący o tym, że partner ma skłonność do przemocy? 

Przede wszystkim wrogi, agresywny stosunek do oto­czenia, na przykład do rodziców, znajomych, zwie­rząt, bez głębszej refleksji czy skruchy. W takich wypadkach nie jest wykluczone, że jego wrogość może dotknąć także partnerkę. Cechy takie jak impulsywność, wybuchowość, napastliwość, skłon­ność do gwałtownych reakcji, konfliktowość zwięk­szają tylko ryzyko zaistnienia brutalnych zachowań. Ważnym sygnałem może być tu również dążenie do pełnej kontroli nad drugą osobą. Wiąże się z tym chęć decydowania o relacjach i kontaktach społecznych partnerki – z rodziną, bliższymi i dalszymi znajomymi, kolegami z pracy. W razie „nieposłuszeństwa" agresor gotów jest rozpętać awanturę i zastosować wymyślone przez siebie kary. Eliminowanie innych osób z otoczenia partnerki ma na celu jej społeczną izolację i jeszcze większe uzależnienie. Skłonność do instrumental­nego traktowania i kontroli najdrobniejszych sfer życia może prowadzić do prób narzucania swojej woli w kwestiach błahych i codziennych, takich jak wygląd, ubiór czy makijaż. Chęć dominacji może się do nich nie ograniczać, ale obejmować także kwe­stie zawodowe i finansowe lub też dotyczyć sposobu i miejsca spędzania wolnego czasu.

Za przemoc domową zwykle odpowiadają mężczyźni, z reguły młodzi, do 35. i 40. roku życia. 

Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że zachowania podobne do swoich mogli obserwować na przykładzie własnych ojców, uciekających się do przemocy, by kontrolować matkę przez bicie, popy­chanie, krzyki, wyszydzanie, wyśmiewanie. W ten sposób ci mężczyźni nabrali przekonania, że tak właśnie wygląda właściwy model relacji interpersonalnych, a następnie powielają go w wieku dorosłym. Choć oczywiście nie jest to regułą, podobnie jak to, że sprawcami przemocy domowej (w tym psychicz­nej, werbalnej) są wyłącznie mężczyźni. Doświadczanie długotrwałej przemocy w związku niesie ze sobą poważne konsekwencje. Dostępne badania wykazują, że tego rodzaju przeżycia stanowią czynnik ryzyka nie tylko w przypadku wielu zaburzeń psychicznych, ale również somatycznych. Ofiary przemocy wykazują niższą sprawność fizyczną, częściej uskarżają się na ból i zmęcze­nie. Nierzadko miewają myśli samobójcze. Prze­moc i poniżanie zwykle skutkują niską samooceną. U poszkodowanych pojawiają się myśli w rodzaju: „Może to ze mną jest coś nie w porządku?", „Nale­żało mi się", „Tacy jak ja już tak mają". Długie okresy prześladowań umacniają w ofiarach brak wiary w siebie, w należne im prawa. Czują się winne i gor­sze od innych. Do tego dochodzi poczucie wstydu i obawa przed ocenami w rodzaju: „Jak mogłaś na to pozwolić?", „Sama jesteś sobie winna", „Ja bym nigdy nie dała się tak traktować". Ofiary pozostają jednak w toksycznym związku, ponieważ łudzą się, że ich oprawca w końcu się zmieni. Nawet krótkie, spora­dyczne epizody „poprawnego zachowania" pozwa­lają ofierze żywić nadzieję, że z czasem wszystko będzie dobrze. Rozstanie jawi się w tym przypadku jako przyznanie się do życiowej porażki, potwierdze­nie nieudanego związku, błędnego wyboru, poddanie się, zaprzepaszczenie czegoś, co kosztowało wiele energii, czasu, pracy i bólu. Izolacja i ograniczenie kontaktów społecznych dodatkowo sprzyja obawom przed zmianą czegokolwiek. Wrażenie osamotnienia, braku wsparcia, własnej bezradności to jedno z częstszych odczuć osób pozostających w przemocowych związkach. Towarzyszy im lęk przed niewiadomymi konsekwen­cjami decyzji o rozstaniu, w tym przed reakcją part­nera i eskalacją przemocy z jego strony. Jak pokazuje praktyka, często nie jest to obawa bezpodstawna. Pokrzywdzone osoby rzadko mogą pozwolić sobie na komfort podjęcia decyzji o odejściu z dnia na dzień. Wymaga to z reguły zorganizowania nowego miejsca zamieszkania, ułożenia od nowa życia swojego i nie­rzadko dzieci. Dochodzą do tego kwestie formalne dotyczące rozwodu, przyznania prawa do opieki nad dziećmi. Często oznacza to też długą i niełatwą walkę w sądzie, której wynik nie musi być z góry przesądzony.

Jak możemy pomóc ofiarom przemocy domowej? 

Specjaliści radzą, by przede wszystkim nie oceniać, nie piętnować poszkodowanych, ale też nie zmuszać do natychmiastowej decyzji, nie stawiać ultimatum dotyczącego wyjścia ze związku. Zaproponujmy nasze wsparcie, konkretną pomoc, namawiajmy do zmiany, ale i okażmy szacunek. Trzeba pamiętać, że ofiary mogą stawiać opór, jeśli otoczenie chce z dnia na dzień „wyciągnąć" je z patologicznej rela­cji. Wywierana presja może wywołać strach przed zmianą i reakcje obronne w rodzaju unikania lub okłamywania tych, którzy chcą nieść pomoc. Dodat­kowo ofiara utwierdza się w przekonaniu o swojej niskiej wartości, gdy to inni zabierają się za urządza­nie jej życia. Osoby doznające przemocy z reguły żywią wobec partnera różne, ambiwalentne uczucia, czują się spętane emocjonalnie. Dlatego nierzadko zmieniają zdanie, odchodzą, by następnie wrócić i znów planować odejście. Rozstanie z agresywnym partnerem w wielu przy­padkach okazuje się nie jednorazowym wydarze­niem, ale długotrwałym procesem uwalniania się z rozmaitych zależności. Ważne, by pomóc ofierze w wykonaniu pierwszego kroku.

Rozmowa z Agnieszką Łucjanek – psycholożką, terapeutką, koordynatorką merytoryczną Pozaszkolnej Placówki Specjalistycznej SCOLAR. Pracuje w Poradni dla dzieci z Autyzmem i ich Rodz...
2606 Odsłony
Cała prawda o dietetycznym detoksie.Raz na jakiś czas nachodzi nas nieodparta ochota na „odtrucie" lub „oczyszczenie" organizmu z nagromadzonych toksyn. Z reguły w okolicach świąt ...
2459 Odsłony
Gelotolodzy, czyli naukowcy zajmujący się badaniem śmiechu przekonują, że uśmiech na twarzy może podnieść odporność organizmu, skrócić okres rekonwalescencji po chorobie i przedłuż...
2121 Odsłony
​Popularne diety kuszą obietnicą szybkiej utraty zbędnych kilogramów. Czy redukcja masy ciała i efekt jo-jo stanowią nieodłączny duet?W ponad 90 proc. przypadków za otyłość i nadwa...
2090 Odsłony
Na łamach magazynu naukowego „Journal of Personality and Social Psychology" badacze z University of British Columbia poinformowali, że wdychanie naturalnego zapachu partnera może p...
1949 Odsłony
Niskie temperatury na zewnątrz, przesuszone, gorące powietrze we wnętrzach, noszenie czapek oraz kapryśna i wietrzna aura sprawiają, że kondycja włosów po zimie pozostawia wie...
1893 Odsłony
PROGRAM PROWADZONY PRZEZ CENTRALĘ FARMACEUTYCZNĄ CEFARM SA  logotype cefarm