Boże Narodzenie – ile krajów, tyle tradycji

12 grudnia 2013

Czy wiecie, że w Belgii tradycyjną potrawą wigilijną jest… homar??? I jak u nas w supermarketach można kupić żywe karpie, tak u Belgów właśnie homary i inne owoce morza. Wydaje się dziwne? Cóż, co kraj to obyczaj.

W krajach chrześcijańskich Boże Narodzenie to najważniejsze obok Wielkanocy święta w roku. Najbardziej rozpowszechnione tradycje bożonarodzeniowe pochodzą z Niemiec (choinka) i Wielkiej Brytanii (prezenty w skarpecie i kartki świąteczne), ale i inne kraje mogą poszczycić się świątecznymi ciekawostkami.

Wspomniana we wstępie Belgia to kraj katolicki i tradycje bożonarodzeniowe są tu bardzo żywe. Na rynkach większości miast i miasteczek od początku grudnia stoi duża choinka, a im bliżej świąt, tym częściej można zobaczyć inscenizacje szopek, nieraz nawet z żywymi zwierzętami. Czasem w Belgii słychać narzekania, że tradycja gotowania potraw wigilijnych w domu zanika, bo zamawia się je w restauracji. Mimo to warto o nich wspomnieć, bo dla Polaka są niezmiennie dziwne. W Wigilię post nie obowiązuje, aczkolwiek w Walonii tego dnia jada się na kolację głównie owoce morza, pieczone homary i świeże ostrygi. Trzeba przyznać, że ceny ostryg w okresie tuż przed Bożym Narodzeniem idą bardzo ostro w górę! Wszystko to mocno podlane jest szampanem i białym winem. We Flandrii i w Ardenach daniem głównym jest najczęściej dziczyzna – filet z zająca, sarny albo dzika z pieczonymi owocami. Poza tym jada się kawior, pasztety, fois gras, indyka i pieczoną gęś.

Pieczona gęś to najważniejsze świąteczne danie również w Niemczech – z tą różnicą, że spożywa się ją w pierwszy dzień świąt, czyli 25 grudnia. Pewnym zaskoczeniem może być dla nas fakt, że w niemieckich domach wigilijna kolacja nie jest zbyt wyszukana. Najpopularniejsze wigilijne potrawy to… sałatka kartoflana, pieczona kiełbasa i dania z kiszonej kapusty. Natomiast 25 i 26 grudnia odbywa się prawdziwe kulinarne szaleństwo. Pieczone gęsi, kaczki i indyki, dziczyzna, strucla drożdżowa z bakaliami (tzw. Weihnachtsstollen) i mnóstwo innych rodzajów mięs i ciast – to niemieckie specjalności. Piecze się również pierniczki. Co ciekawe, są one tak mocno związane z tradycją Bożego Narodzenia, że większość Niemców nie wyobraża sobie nawet ich jedzenia (!) w innych okresach roku.

Niemcy z dużym wyprzedzeniem zaczynają przygotowania do świąt – bo aż na cztery tygodnie przed Bożym Narodzeniem robią tak zwane adwentowe wianki. Są one wykonane z gałązek jodły, która symbolizuje nadzieję, oraz przyozdobione wstążkami w kolorze fioletowym (który oznacza refleksję nad przeszłością) i czterema świeczkami symbolizującymi światło. W każdą niedzielę adwentu zapala się jedną świeczkę – w Boże Narodzenie palą się już wszystkie cztery. Z okresem czterech tygodni przed świętami związany jest też zwyczaj robienia (a teraz częściej kupowania) adwentowych kalendarzy: zazwyczaj mają one kształt domku lub kościoła z 24 „okienkami”, a w każdym okienku znajduje się mała niespodzianka, zwykle czekoladka.

Z Niemiec wywodzi się zwyczaj wstawiania do domów i przystrajania choinki. Pojawił się on na przełomie XV i XVI wieku w Nadrenii, a następnie rozpowszechnił na całe Niemcy i kraje europejskie. Dotarł m.in. do Wielkiej Brytanii – a to za sprawą królowej Charlotty, żony króla Jerzego III, która ponoć w 1800 roku ubrała na Boże Narodzenie małe cisowe drzewko, ozdabiając je zabawkami, słodyczami i świeczkami. A jako że Anglicy zawsze naśladowali rodzinę królewską pod względem tak strojów, jak i obyczajów, choinka w ciągu mniej więcej pół wieku dotarła na Wyspach Brytyjskich pod strzechy. Anglicy natomiast nie kładą pod choinką prezentów – wypychają nimi skarpety (lub szykowne torebki w kształcie skarpet) i wieszają nad kominkiem.

Z Anglii wywodzi się też zwyczaj wieszania nad świątecznym stołem gałązki jemioły – podobno całowanie się pod nią przynosi szczęście. No i wreszcie to Brytyjczycy wymyślili świąteczne kartki. W 1843 r. Henry Cole zamówił u artysty Johna Calcotta kartkę, którą następnie powielono i sprzedano w tysiącach egzemplarzy. Kartka przedstawiała rodzinę wznoszącą toast za nieobecnych przy świątecznym stole krewnych. Pocztówki świąteczne mimo rozwoju internetu trzymają się mocno – teraz po prostu, zamiast wysyłać je zwykłą pocztą, rozsyłamy je pocztą elektroniczną.