Miłość wakacyjna

21 czerwca 2017

Lato to czas wyjazdów urlopowych oraz… romansów. Co sprawia, że w wakacje chętniej poddajemy się porywom serca? Czy takie zauroczenie ma szansę przekształcić się w trwały związek?

Zew wolności

Wakacje to czas szczególny, w którym wielu z nas pozwala sobie na rozluźnienie codziennych nakazów i obowiązków. Nic więc dziwnego, że na urlop czekamy z wytęsknieniem, utożsamiając go ze swobodą, ekscytacją i brakiem zobowiązań. Dodatkowo spragnieni nowych wrażeń jesteśmy bardziej otwarci na nowe znajomości, a nasza wewnętrzna radość i uśmiechnięta twarz przyciągają jak magnes płeć przeciwną. Działają też endorfiny – hormony szczęścia, których latem organizm wytwarza więcej pod wpływem słońca. Wyjeżdżając na zagraniczne wakacje, czujemy się także anonimowi, a przez to pewniejsi siebie i bardziej wyluzowani. W takich warunkach łatwo poddać się emocjom, chwili, nastrojowi, zwłaszcza singlom, którzy pragną znaleźć swoją drugą połówkę.

Różowe okulary

Warto jednak wziąć pod uwagę fakt, że zawsze to co nowe wydaje się bardziej atrakcyjne niż dobrze znana rzeczywistość. Często wyrwani z rutyny, w dopiero co poznanej osobie dostrzegamy cechy, które w codziennym pędzie umykają naszej uwadze (np. komplementy i dowody zainteresowania partnera/kolegi, sprawdzona przyjaźń, bezinteresowne wsparcie). W rajskiej scenerii i bez bagażu obowiązków zachwycamy się tym, jak wiele mamy wspólnych tematów z nieznajomym, jakim zaufaniem nas obdarza, jak zaskakująco jest nam bliski. Często swój zachwyt przenosimy też na wygląd zewnętrzny: piękne oczy, gładką skórę, uwodzicielski zapach. Zadurzeni tak wielką dawką pozytywów, spuszczamy kurtynę milczenia na niedoskonałości, podsycając rodzące się zauroczenie. Zdarza się również, że jesteśmy przekonani, że druga strona oczekuje od znajomości tego samego co my. Doszukujemy się deklaracji, zaangażowania, ciągu dalszego.

Bez zobowiązań

Tymczasem zdecydowana większość osób, które doświadczają wakacyjnej miłości – czy to planowanej czy też nie – nie łączy z nią poważnych zamiarów. Motywacja bywa różna: od nudy przez ciekawość czy potrzebę bliskości po pociąg seksualny. Dla niektórych krótkotrwały romans jest odskocznią od stałego partnera, która ma na nowo rozpalić namiętność lub zagłuszyć emocjonalną i fizyczną pustkę. Pamiętajmy jednak o niepozostawiających złudzeń statystykach – większość wakacyjnych związków kończy się wraz z powrotem do codzienności.

88% osób, które przeżyły wakacyjny romans, traktowało to jedynie jako przelotny związek

Realne zagrożenie

Chociaż wakacyjny romans zwykle kojarzy się z filmowym scenariuszem pełnym porywów i grożącym jedynie złamanym sercem, rzeczywistość nie jest już tak kolorowa. Coraz częściej słyszy się o wyspecjalizowanych podrywaczach, którzy czyhają na lekkomyślnych wakacjowiczów. Nawet po dwóch tygodniach intensywnej znajomości nie jesteśmy w stanie poznać drugiej osoby i jej zamiarów. Często jednak o tym zapominamy. Pod wpływem uniesienia i nastroju zdradzamy sekrety i szczegóły życia osobistego (status materialny, kwestie prywatne, posiadane cenne przedmioty). Te informacje są bezlitośnie wykorzystywane przez naciągaczy i złodziei. W dobie internetu szerzy się także szantaż polegający na wyłudzaniu pieniędzy poprzez zastraszanie publikacją roznegliżowanych lub kompromitujących zdjęć. Wciąż nie brakuje także gwałtów oraz pobić. Poza tym nawet dojrzałym osobom zdarza się w uniesieniu zapomnieć o zabezpieczeniu, co może skutkować niechcianą ciążą lub chorobą przenoszoną drogą płciową.

Zderzenie z rzeczywistością

Pierwszą próbą dla osób, które chciałyby kontynuować wakacyjny związek, jest powrót do codziennych obowiązków. Często pourlopowa rzeczywistość działa jak kubeł lodowatej wody. Pojawiają się wątpliwości, pytania, zaczyna weryfikacja wyidealizowanych obrazów. Gdy emocje opadną i dochodzi do kolejnych spotkań, zdarza się, że osoba, która tak zauroczyła nas podczas wyjazdu, w codziennych relacjach okazuje się nieodpowiedzialna, nijaka, rozczarowująca. Jej otwarte i pełne spontaniczności wakacyjne nastawienie do świata nie ma nic wspólnego z przeciętnym stylem życia, odmienną wizją przyszłości czy też dominującymi cechami charakteru. Bywa, że dziwimy się sami sobie, co takiego jeszcze kilka tygodni temu pociągało nas w danej osobie. Czasem nie do przeskoczenia są także różnice kulturowe. Gdy jednak tę próbę przejdziemy pomyślnie, zwykle pozostaje jeszcze kwestia dzielącej odległości. Wiele par nie radzi sobie z rozłąką, życiem w różnych światach, koniecznością rezygnacji z pewnych zobowiązań i wygód przez co najmniej jedną ze stron.

Warto również zaznaczyć, że nie każda dojrzała osoba, która wypracowała już pewne schematy działania i poukładała sobie życie w konkretnej rzeczywistości, jest w stanie rzucić wszystko w imię wakacyjnej miłości i przenieść się do innego miasta czy nawet kraju. Nie ma jednak powodów do tego, aby demonizować tego typu przygody i zamykać się na nowe doświadczenia. Nawet jeśli wakacyjna miłość była tylko przelotnym romansem lub związek nie wytrzymał próby czasu i codzienności, a rozstaliśmy się w zgodzie, do pozytywnych wspomnień z pewnością będziemy wracać przez całe życie.

Marta Kwaśniewicz

Artykuł pochodzi z bezpłatnego magazynu o zdrowiu „Strefa Zdrowia dla Każdego”