Przesilenie wiosenne

21 marca 2017

Nawet połowa Europejczyków może doświadczać negatywnych skutków syndromu wiosennego zmęczenia. Na przełomie marca i kwietnia co piąty Polak skarży się na obniżenie nastroju, co trzeci na zaburzenia koncentracji uwagi. Jak poradzić sobie z wiosennym przesileniem?

Przesilenie wiosenne, zwane też wiosenną gorączką, nie jest co prawda chorobą, ale zespołem objawów, lecz ze względu na swoje rozpowszechnienie stanowi przedmiot zainteresowania wielu naukowców. Badacze są zgodni co do tego, że u podłoża zjawiska leżą zmiany hormonalne zachodzące w tym czasie w obrębie trzech struktur mózgu – podwzgórza, przysadki mózgowej oraz szyszynki. Odpowiedzialność za przykre dolegliwości ponosi również niezdrowy tryb życia w miesiącach zimowych. Jak twierdzi profesor James Waterhouse z Uniwersytetu w Manchesterze, nieprzyjemnych symptomów można uniknąć wyłącznie poprzez dostosowanie swojej aktywności do zegara biologicznego, który w tym okresie sugeruje, aby zwolnić tempo i odpocząć.

Nie tylko zmęczenie

Jakich objawów można spodziewać się u progu wiosny? Syndrom przesilenia wiosennego kojarzy się przede wszystkim z uczuciem chronicznego zmęczenia i nadmierną sennością, która nie ustępuje w ciągu dnia. Do charakterystycznych symptomów należą również migreny oraz bóle mięśni i stawów, nasilające się przy zmianach ciśnienia atmosferycznego, temperatury oraz wilgotności powietrza. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny, w marcu notuje się najwięcej zgonów w ciągu roku, a kardiolodzy uważają ten miesiąc za najbardziej niebezpieczny dla osób borykających się z chorobami układu krążenia. W tym czasie pacjenci częściej zgłaszają lekarzom gwałtowne skoki ciśnienia tętniczego krwi oraz kołatanie serca. Osłabiony po zimie układ immunologiczny nie radzi sobie również z alergenami oraz chorobotwórczymi drobnoustrojami, co skutkuje m.in. większą podatnością na grypę i przeziębienie. Samopoczucie psychiczne nie jest najlepsze, w emocjach dominuje przygnębienie i apatia lub – wręcz przeciwnie – rozdrażnienie i nieukierunkowane pobudzenie psychoruchowe. Wśród źródeł frustracji psychologowie wymieniają wewnętrzną potrzebę podjęcia aktywności (np. w zakresie sportu czy generalnych porządków), która nie idzie w parze z wydolnością organizmu po zimie. Wiele osób skarży się też na utratę zainteresowania współżyciem seksualnym i zaburzenia koncentracji uwagi.

Cykliczne zmiany

Natężenie światła słonecznego w miesiącach zimowych jest nawet stukrotnie niższe niż latem na plaży. Jego niedobór sprawia, że podczas tej pory roku w organizmie stale rośnie produkcja melatoniny (hormonu regulującego tryb snu i czuwania), spada natomiast ilość serotoniny odpowiedzialnej za dobry nastrój. Efektem tych zmian są nadmierna senność i przygnębienie. Ograniczony dostęp do świeżych warzyw i owoców oraz niesprzyjająca aura prowadzą z kolei do utrwalania niezdrowych nawyków. Spożywanie wysokokalorycznych produktów, bogatych w węglowodany proste i tłuszcze oraz rezygnacja z aktywności fizycznej na świeżym powietrzu skutkują wzrostem masy ciała (przeciętnie o 1 kg), wpływając negatywnie na poczucie własnej wartości i ogólny stan psychiczny. Kolejne czynniki zwiększające podatność na wiosenne osłabienie to m.in. spędzanie czasu w niewietrzonych, klimatyzowanych pomieszczeniach, nadwrażliwość na zmiany pogody i przebyta niedawno antybiotykoterapia. Pierwsze korzystne zmiany przynosi większa ilość światła słonecznego na przełomie marca i kwietnia, która stymuluje przysadkę do wydzielania endorfin, a szyszynkę do produkcji serotoniny. Okres przejściowy jest jednak trudny, organizm potrzebuje na adaptację około 3–4 tygodni. Jak dowodzi badacz z Uniwersytetu w Kopenhadze Jean-Francois Perrier, to gwałtowny wzrost poziomu serotoniny ponosi winę za uczucie przemożnego zmęczenia zwanego centralnym, obejmującego cały układ nerwowy. Pożądanych rezultatów działania hormonu szczęścia (w postaci spadku nadmiernego apetytu, wzrostu libido i lepszego nastroju) można oczekiwać dopiero po miesiącu.

Chorzy na smutek

Osoby szczególnie podatne na brak światła słonecznego w okresie zimowym cierpią na odmianę depresji o sezonowym wzorcu przebiegu (SAD). Zwykle pojawia się na przełomie października i listopada, a ustępuje w marcu lub kwietniu. Objawy sezonowego zaburzenia afektywnego są zbliżone do dolegliwości występujących w typowej depresji. Obejmują m.in. przygnębienie, wycofanie z kontaktów interpersonalnych, spadek aktywności i utratę motywacji do działania, nadmierną senność oraz zwiększone zapotrzebowanie na węglowodany. Co ciekawe, choroby tej nie należy lekceważyć zwłaszcza w miesiącach wiosennych, kiedy zbliża się ku końcowi. Wzrost ilości światła słonecznego prowadzi bowiem do rozchwiania gospodarki hormonalnej organizmu, skutkując pobudzeniem psychomotorycznym jednak bez wyraźnej poprawy nastroju. Zwiększony napęd i utrzymujące się depresyjne wzorce myślenia mogą popchnąć chorego do próby samobójczej, niezbędna jest więc interwencja specjalisty. W leczeniu farmakologicznym stosuje się działający przeciwdepresyjnie inhibitor zwrotnego wychwytu noradrenaliny i dopaminy (bupropion). Metodę alternatywną stanowi fototerapia za pomocą specjalistycznej lampy do naświetlania. Seria zabiegów składa się z czternastu półgodzinnych seansów odbywanych codziennie, a skuteczność tej formy terapii potwierdza trzech na czterech pacjentów.

Paulina Kolecka