Smakuj święta z głową!

13 grudnia 2012

W naszej kulturze święta są nierozerwalnie związane z biesiadowaniem, a tradycja ucztowania – z jedzeniem ponad miarę. W takich warunkach nie sposób uniknąć kulinarnych pokus. Wystarczy jednak przestrzegać przy stole kilku reguł, by jedząc, najeść się, a nie przejeść.

Podczas kilku świątecznych dni spożywamy średnio 3 razy więcej kalorii niż na co dzień. Choć nasze dzienne zapotrzebowanie energetyczne jest znacznie mniejsze, zdarza się nam pochłonąć nawet 8000 kalorii jednego dnia. To przekłada się nie tylko na nadprogramowe kilogramy. Konsekwencje niekontrolowanego objadania się są odczuwalne niemal natychmiast, a uciążliwe dolegliwości gastryczne mogą skutecznie zniszczyć świąteczny nastrój.

Zgaga, gazy, wzdęcia, nudności, bóle żołądka, zaparcia czy biegunki, a także stany zapalne, bóle głowy i alergie mogą być efektem problemów trawiennych, wynikających z niewłaściwego przebiegu fermentacji lub rozkładu spożytego pokarmu. Zachodzące w jelitach procesy gnilne sprzyjają wytwarzaniu się toksycznych substancji, które następnie z jelita przedostają się do krwiobiegu, negatywnie wpływając na kondycję całego organizmu.

Zasady łączenia potraw

Czy wiesz, że niewłaściwie dobrane produkty, spożyte w jednym posiłku, uniemożliwiają prawidłowe funkcjonowanie układu trawiennego? Aby trawienie przebiegało właściwie, w ramach jednego posiłku należy unikać łączenia niektórych grup produktów. Niestety, na ogół już podczas wigilijnej kolacji niebezpiecznie obciążamy układ trawienny, cierpiąc później z powodu wzdęć czy zgagi.

  • Skrobia i białko – pieczywo, ziemniaki i ryż nie powinny być spożywane z mięsem, rybami, jajkami i serami. Należy je łączyć z niekwaśnymi owocami (pomidor jest owocem kwaśnym!) i ze świeżymi lub gotowanymi na parze warzywami.
  • W jednym posiłku nie należy łączyć kilku rodzajów białka, np. mięsa z produktami mlecznymi, gdyż każde z nich jest inaczej trawione (najszybciej strawieniu ulega mięso, później jaja, a na końcu dopiero mleko).
  • Posiłek skrobiowy wyklucza kwaśne owoce (pomarańcze, cytryny) i ocet – ich połączenie opóźnia proces fermentacji.
  • Kwaśne produkty, trafiając do żołądka, zatrzymują wydzielanie kwasu solnego, który warunkuje działanie enzymów odpowiedzialnych za trawienie białka. Z tego powodu należy unikać łączenia cytrusów, kiszonek, octu czy nawet pomidorów z nabiałem, ale także zakwaszającej organizm kawy z mlekiem.
  • Tłuszcz, hamując wydzielanie soków żołądkowych, opóźnia trawienie białka, powodując, że tłuste mięso dłużej zalega w żołądku i gnije. Jeśli w potrawie występują tłuszcz i białko, należy jeść również surowe warzywa, które wspomogą trawienie.
  • Cukry hamują wydzielanie soków żołądkowych, są trawione dopiero w jelicie cienkim. Deser zjedzony tuż po posiłku bogatym w białko opóźni jego trawienie i sprawi, że potrawa zacznie fermentować już w żołądku.
  • Bardzo niekorzystne dla układu trawiennego jest połączenie cukru i skrobi – już w jamie ustnej zaburzone jest wydzielanie enzymów trawiących skrobię, podobnie w żołądku, gdzie wskutek trawienia cukrów wytwarza się środowisko kwaśne, w którym skrobia nie może zostać strawiona.
  • Ludzki organizm po osiągnięciu dojrzałości przestaje produkować laktazę – enzym niezbędny do strawienia mleka. Mleko pasteryzowane, pite do posiłku, spowalnia przy tym trawienie innych substancji, sprzyjając procesom gnilnym. Wyłącznie mleko niepasteryzowane jest pełnowartościowym źródłem białka i zawiera enzymy umożliwiające jego trawienie (niszczone w efekcie pasteryzacji). Mleko powinno być traktowane jako samodzielny posiłek.

Jak jeść?

Złota zasada zdrowego odżywiania mówi, że posiłki należy spożywać w odstępach trzygodzinnych, w umiarkowanych, niewielkich porcjach. Warto wiedzieć, że proces trawienia rozpoczyna się już w ustach, należy więc dokładnie przeżuwać pokarm, by enzymy zawarte w ślinie mogły zadziałać, a żołądek miał ułatwione zadanie. Potrzeba minimum 10 minut, by z żołądka do mózgu dotarł sygnał o sytości. Jedząc zbyt szybko, zapewne przyjmiemy więcej pokarmu niż potrzebujemy i zakłócimy proces trawienia.

Warto przyjrzeć się również wielkościom porcji naszych posiłków. W ciągu ostatnich 50 lat obserwuje się tendencję do zwiększania porcji jedzenia serwowanego w restauracjach, w ślad za tym zmieniają się nasze zwyczaje żywieniowe – nakładamy na talerze zbyt wiele i jemy za dużo. Nauczeni, że talerz należy opróżnić do ostatniego okruszka, często nie zważamy na wielkość porcji. Dla zdrowia dobrze jest zjeść ciut mniejszą porcję niż zwykle, odczekać 10-15 minut, a następnie – jeśli nadal będziemy odczuwać głód – sięgnąć po warzywa.

Dwanaście pokus

Tradycja nakazuje skosztować każdej z potraw, nie musimy jednak zjeść 12 pełnych posiłków. Wystarczy zaledwie kilka kęsów każdej z nich, by zapełnić żołądek i poczuć sytość. Starajmy się również nie jeść wszystkiego do razu – dajmy szansę żołądkowi na chwilę wytchnienia, a unikniemy niestrawności.

Jak sobie pomóc?

Do świątecznych potraw nie bez powodu dodaje się niektóre przyprawy. Kminek i majeranek stanowią duet idealny – działają osłonowo, pomagają wątrobie i zapobiegają zaparciom. Inne przyprawy, po które warto sięgnąć, przygotowując świąteczne potrawy, to estragon, kozieradka i koper włoski.

Jeśli jednak nieco sobie pofolgowaliśmy, sięgnijmy po sprawdzone, domowe sposoby na dolegliwości gastryczne.

  • Herbatka z mięty lub rumianku pomoże na niestrawność i zgagę.
  • Ból wątroby złagodzi wypicie szklanki możliwie gorącej wody.
  • Napar z kopru włoskiego pomaga na wzdęcia.
  • Zaparcia zlikwidujesz, jedząc namoczone suszone owoce, szczególnie śliwki.
  • Na biegunkę najlepsze będą: mieszanka z rozgotowanego ryżu i marchewki, siemię lniane, kisiel, gorzka czekolada z dużą zawartością kakao lub napar z pierwiosnka lekarskiego, rumianku albo koniczyny polnej.

Bez ruchu ani rusz!

Świąteczne spacery powinny być tradycją w każdej rodzinie. To świetna forma ruchu dla każdego, dotlenia organizm, pobudza metabolizm, pomaga spalić kalorie, a przy tym umacnia rodzinne więzi. Warto dopasować intensywność marszu do naszej kondycji – szczególnie jeśli przed chwilą wstaliśmy od stołu. Jeżeli jednak czujemy się na siłach, a za oknem skrzy się biały puch, wybierzmy się z dziećmi na sanki, łyżwy, zorganizujmy bitwę na śnieżki lub ulepmy bałwana.