Zima się zbliża cz. 1

5 października 2017

Niektóre gromadzą zapasy, inne najadają się do syta, jeszcze inne przywdziewają cieplejsze futro lub pióra, a część po prostu ucieka do ciepłych krajów. Zwierzęta co roku wyczuwają nadchodzące mrozy i przygotowują się do nich z wyprzedzeniem. A jak ludzie szykują się na zimę? Co powinniśmy zrobić, żeby pierwszy śnieg i niskie temperatury nas nie zaskoczyły?

Melatoninie na przekór W XXI w. zima w niewielkim stopniu różni się dla naszego organizmu od innych pór roku. Nie musimy już dbać o zabezpieczenie się przed mrozami, bo robią to za nas kaloryfery. Nie musimy gromadzić zapasów, bo świeże produkty są dostępne w sklepach przez cały rok. Ale mimo wszystko brak słońca i niskie temperatury wymagają znalezienia dodatkowego sposobu na dostarczenie organizmowi codziennej dawki energii. Jedną z bardziej skutecznych metod jest odpowiednia dieta. Pokutuje przekonanie, że jesienią i zimą należy jeść dużo i najlepiej kalorycznie. Nic bardziej mylnego. Takie postępowanie sprawia, że wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca, zamiast nabierać chęci do życia, popadamy w depresję z powodu dodatkowych kilogramów. Gdy dni stają się krótsze, nasz organizm produkuje większe ilości melatoniny, zwanej „hormonem nocy”. Mózg otrzymuje sygnał, że należy przygotować się do snu, tymczasem większość z nas musi być aktywna jeszcze przez długie godziny. Jeśli zdecydujemy się na szybkie pobudzenie organizmu cukrami prostymi (słodycze, dżemy, słodkie napoje, wody smakowe itp.), nastąpi gwałtowny wzrost poziomu glukozy we krwi i szybki wyrzut insuliny, a wraz z nią ruszy produkcja serotoniny – „hormonu szczęścia”. Problem w tym, że efekt utrzyma się przez 1–1,5 godz., a później wróci zmęczenie i ospałość. I tylko od nas zależy, czy znowu sięgniemy po słodycze.

Dieta – energetycznie nie znaczy słodko i tłusto

Ze znużeniem i sennością wywołanymi brakiem słońca najlepiej walczyć, wzbogacając dietę o produkty, które spowodują stopniowe uwalnianie glukozy do krwi. Do grupy związków należą węglowodany złożone o niskim indeksie glikemicznym, które znajdziemy w mące razowej, grubych kaszach, ryżu, makaronach i płatkach owsianych. W jesienno-zimowej diecie nie może zabraknąć sezonowych warzyw i owoców. Najpopularniejsze świeże jesienne produkty to dynia, cukinia, buraki, jabłka i gruszki, śliwki, żurawina i wiele innych. Zimą sięgnijmy po ziemniaki, warzywa korzeniowe (marchew, pietruszka, seler) i kapustne (biała i czerwona kapusta, jarmuż, brukselka). Tradycyjną dietę można urozmaicić skorzonerą albo topinamburem, polecanymi szczególnie cukrzykom, osobom z chorobami serca i układu krwionośnego. Dieta na sezon jesienno- -zimowy powinna obfitować także w białka, które znajdziemy w chudym mięsie wieprzowym, wołowym, w drobiu, rybach i produktach mlecznych. Białko stanowi około 20 proc. masy ciała człowieka i jest głównym materiałem budulcowym struktur organizmu. Odpowiednia jego ilość pozwala na szybką regenerację komórek i utrzymuje prawidłowy wzrost i rozwój organizmu. Wbrew pozorom tłuszcze nie należą do naszych sprzymierzeńców, nawet jesienią i zimą. Trzeba zminimalizować szczególnie podaż tłuszczów nasyconych (wołowina, wieprzowina, drób ze skórą, podroby, smalec). Organizm jest w stanie sam wyprodukować potrzebną ich ilość, a nadmiar tłuszczu podnosi poziom cholesterolu i może być przyczyną chorób serca. Pamiętajmy jednak, że całkowita rezygnacja ze spożywania tłuszczu jest równie zła jak jego nadmiar. Dobroczynnie na nasze zdrowie wpływają tłuszcze nienasycone, które znajdziemy m.in. w orzechach, awokado i oliwkach.

Naturalne probiotyki

Nawet najlepsza dieta nie zapewni nam stuprocentowej ochrony przed przeziębieniami. Warto zapoznać się z domowymi recepturami na specyfiki pomagające uporać się z chorobą bez konieczności stosowania antybiotyków. Wiele z nich można aplikować nawet małych dzieciom, przez co naturalnie wzmacniają one odporność i z każdym kolejnym sezonem łagodniej przechodzą zmiany temperatur i wzmożonej podatności na wirusy. I znów musimy zwrócić się w kierunku produktów spożywczych. Oprócz rozgrzewających zup i napojów warto pamiętać, by do jesienno-zimowej diety włączyć kiszonki (kapusta, ogórki, buraki), które są naturalnym probiotykiem. W procesie fermentacji w kiszonych warzywach wytwarza się kwas mlekowy, czyli substancja, która oczyszcza organizm i wzmacnia jego system obronny. Ponadto kwas mlekowy reguluje procesy trawienne, zmniejsza poziom cholesterolu i wspomaga wchłanianie witaminy K oraz niektórych witamin z grupy B.

Syrop domowej roboty

Gdy działania zapobiegawcze nie przyniosą pożądanych efektów i obudzimy się z bólem głowy i zatkanym nosem, trzeba wytoczyć cięższe działa. Zanim sięgniemy po apteczne specyfiki, wypróbujmy domowe, samodzielnie przygotowane syropy. O części z nich należy my- śleć już wiosną. Do najpopularniejszych należą syropy z młodych pędów sosny (zbieranych w maju), pączków brzozy (kwiecień–maj), kwiatów mniszka lekarskiego (kwiecień– czerwiec), młodych liści babki lancetowatej (maj–wrzesień) i płatków dzikiej róży (maj– czerwiec). Zebrane surowce należy obficie zasypać cukrem i zostawić na 1–2 tygodnie. Takie syropy mogą stać w lodówce albo w ciemnym i chłodnym pomieszczeniu przez cały rok, a jeśli je zawekujemy – nawet dłużej. W sezonie przeziębieniowym wystarczy pić jedną łyżeczkę dziennie, by skutecznie wzmocnić odporność. Jeśli przespaliśmy wiosnę i nie mamy żadnych domowych syropów na zimę – nic straconego. Są i takie, które można przygotowywać przez cały rok. Należą do nich: syrop z cebuli, z czosnku i z buraka. Produkty kroimy drobno lub przeciskamy przez praskę i dodajemy cukier bądź miód. Można dolać odrobinę wody i sok z cytryny. Taką miksturę odstawiamy na dobę w zamkniętym naczyniu, a po tym czasie wkładamy ją do lodówki, gdzie może stać 1–2 tygodnie. Jedna łyżeczka rano i wieczorem, gdy pojawią się pierwsze oznaki jesiennego przeziębienia, pomoże wyjść z niego obronną ręką.

Ewa Popielarz
Artykuł pochodzi z październikowego wydania magazynu Strefa Zdrowia dla Każdego