Gdy dziecko nie chce mówić

23 czerwca 2015

Czy w przypadku dzieci, u których faktycznie diagnozowane są zaburzenia rozwoju mowy, możliwe jest określenie podłoża problemów?

J.G. Niestety, pomimo ciągłego rozwoju medycyny, wciąż w wielu przypadkach trudno jest to jednoznacznie określić. Często odpowiedzi nie dostarczają ani obrazowanie mózgu, ani badania neurologiczne czy psychologiczne. Aby ustalić przyczyny, jednym z pierwszych kroków podejmowanych przez specjalistów jest logopedyczne badanie przesiewowe, czyli test, którego celem jest wykrycie wad wrodzonych oraz zaburzeń rozwoju mowy. Podczas nich wykonuje się m.in. badanie słuchu, ocenia poprawność funkcji oddychania i połykania, sprawdza kinestezję mowy, czyli czy dziecko ma czucie narządów mowy, ale też wykonuje testy artykulacji głosek oraz emisji głosu. Uzupełnieniem testów jest przeprowadzony wywiad z rodzicami, podczas którego można się dowiedzieć czy dziecko w przeszłości miało np. wylew krwi do komór mózgu, czy obrazowanie nie wykazało ich powiększenia, albo czy w wieku niemowlęcym były robione USG i EEG mózgu. Jest bardzo wiele czynników, które mogą hamować rozwój mowy, np. czynniki okołoporodowe czy przedłużająca się żółtaczka poporodowa. Wpływ mają też choroby przebyte przez matkę podczas ciąży, których następstwem może być mikrouszkodzenie mózgu, tj. opryszczka, różyczka, toksoplazmoza czy cytomegalia. Czynników jest bardzo dużo i niestety wciąż trudno wskazać jeden z nich.

Jakie powinny być pierwsze kroki rodzica, który zauważył problem z rozwojem mowy dziecka?

J.G. Wiele zależy od wieku malucha. Rocznemu lub młodszemu dziecku należy pozwolić na poznawanie otoczenia. Powinno leżeć i bawić się na dywanie, żeby mieć okazję sięgać po przedmioty, aby zainteresowało się otoczeniem i aby jego uwagę skoncentrować na zabawkach odpowiednich do wieku. W przypadku starszych dzieci, około dwuletnich, należy wykluczyć wszystkie urządzenia elektroniczne tj. telewizor, tablet czy telefon. Dziecko wraz z rodzicami powinno uczestniczyć w zabawach wymagających zaangażowania i skierowania uwagi na konkretny przedmiot. Trzeba tylko zaznaczyć, że zaangażowanie dotyczy nie tylko dziecka, ale i rodziców, których zadanie polega na aktywnej rozmowie z dzieckiem, opisywaniu tego, co dziecko widzi, czytaniu książek czy wierszyków. Od tego trzeba zacząć. Rodzic musi stać się przewodnikiem dla dziecka, bo w ten sposób da mu poczucie bezpieczeństwa.

Czy jest szansa na całkowite rozwiązanie problemów komunikacyjnych dziecka, jeśli rodzic zastosuje się do wskazań logopedy?

J.G. W przypadku dzieci, u których nie zdiagnozowano poważniejszych problemów, szansa jest bardzo duża. Wiele zależy jednak od rodziców – od tego, czy pracują z dzieckiem systematycznie i zgodnie z planem ułożonym przez terapeutę. Nawet najlepszy specjalista, do którego rodzic chodziłby z dzieckiem pięć razy w tygodniu, spędzi z pacjentem tylko określony czas. To rodzic jest z dzieckiem na co dzień, a to dostatecznie dużo czasu, by do niego mówić, mówić i jeszcze raz mówić.

Rozmawiał: Piotr Kowalski
Wywiad pochodzi z magazynu „Strefa Zdrowia dla Każdego”

Strona 3 z 3123