Kto przynosi mi prezenty?

18 grudnia 2017

Wielu rodziców staje przed dylematem, w jaki sposób rozmawiać z dzieckiem o św. Mikołaju. O tym, jak wybrnąć z tej kłopotliwej sytuacji, rozmawiamy z psychologiem Katarzyną Ziemer.

„Strefa Zdrowia dla Każdego”: Czy należy mówić dziecku o św. Mikołaju? 

Katarzyna Ziemer: Myślę, że warto, by rodzice odpowiednio wcześnie uświadomili dziecku, że św. Mikołaj jest postacią historyczną i że to nie on przynosi co roku prezenty. Lepiej, aby maluch dowiedział się o tym od bliskich niż przypadkiem od kolegów lub koleżanek w szkole. Podczas zajęć z dziećmi, które prowadziłam niedawno, miałam okazję rozmawiać na ten temat z grupą ośmiolatków. Dzieci podzieliły się na dwa obozy – część z nich twierdziła, że św. Mikołaj istnieje, a reszta z równie dużym zaangażowaniem mówiła, że prezenty otrzymuje się od rodziców lub dziadków. O rozstrzygnięcie tej kwestii zwróciły się do mnie. Wtedy dopiero uświadomiłam sobie, jak trudne jest udzielenie dzieciom w tym wieku odpowiedzi na to pytanie. Nie chciałam potwierdzić, że św. Mikołaj istnieje, ponieważ moi podopieczni, którzy już znają prawdę, mogliby stracić do mnie zaufanie, a dodatkowo nie czułabym się komfortowo, mówiąc im nieprawdę i wchodząc w kompetencje  rodziców. Odpowiedziałam, że tak naprawdę trudno stwierdzić, jaka jest prawda i że wiele osób wciąż szuka odpowiedzi na to pytanie.

Co zrobić, gdy dziecko w wieku szkolnym nadal wierzy w św. Mikołaja?

K.Z. Sytuacja taka jest problematyczna, ponieważ przekazanie prawdy dziecku, które tyle lat wierzyło w św. Mikołaja, może zburzyć jego wizję świata. Na ten temat należy rozmawiać z maluchem nie wprost, lecz stopniowo oswajać go z myślą, że Mikołaj nie istnieje. Warto opowiedzieć o tym, że postać ta istniała naprawdę – wspomnieć jego historię, że pomagał biednym i rozdawał im prezenty, ale dobrze, żeby podkreślać, że działo się to dawno temu.

W jakim wieku zacząć rozmowy o św. Mikołaju?

K.Z. Dobry moment to ten, w którym dziecko zaczyna pytać o to, kto przynosi mu  prezenty lub czy św. Mikołaj istnieje naprawdę. Im młodsze dziecko, np. w wieku  3-4 lat, tym mniej szczegółów można podać w takiej odpowiedzi. Maluch mający  4–5 lat będzie dopytywał już bardziej wnikliwie. W wieku wczesnoszkolnym radziłabym odchodzić od fikcyjnych historii i mówić prawdę, czyli że św. Mikołaj istniał naprawdę, ale współcześnie obdarowywanie się  6 grudnia prezentami jest po prostu tradycją.

Co należy powiedzieć dziecku, które wierzy w św. Mikołaja, a w okresie przedświątecznym widzi w wielu miejscach postaci przebrane w charakterystyczny czerwony kostium?

K.Z. Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, wydawało mi się dziwne, że na ulicach jest wielu mikołajów. Moi rodzice dbali o zachowanie świątecznej atmosfery w domu, zapraszali do wręczenia prezentów osobę przebraną za  św. Mikołaja, jednak nigdy nie przekonywali mnie, że on istnieje. To rozwiązanie – moim zdaniem – jest dobre, ponieważ dziecko w momencie poznania prawdy nie czuje się oszukane. Problemem może być wyjaśnienie tej sytuacji maluchowi, którego rodzice w rozmowach z nim utrzymują, że postać ta jest realna. Do sprawy należy podejść delikatnie, np. tłumacząc, że na ulicach, w sklepach czy w przedszkolu pojawiają się pomocnicy św. Mikołaja, a ten jeden prawdziwy przychodzi do dzieci w nocy.

Czy należy mówić, że prezenty dostają tylko grzeczne dzieci, a niegrzeczne otrzymują rózgę?  

K.Z. Generalnie duży nacisk w wychowaniu dzieci kładzie się na to, by były one posłuszne. Ja byłam tzw. grzecznym dzieckiem, mimo to w mikołajki czy podczas świąt Bożego Narodzenia odczuwałam niepokój i obawiałam się, że zamiast prezentu otrzymam symboliczną rózgę. W przypadku dzieci określanych jako niegrzeczne powtarzanie takich stereotypowych opinii może budzić w nich wiele lęków. W komunikacji z dzieckiem radziłabym powstrzymać się od takich jednoznacznych przekazów. Warto mówić, że gdy ktoś jest dobry, może oczekiwać czegoś dobrego, np. prezentu pod choinką. Lepiej nie straszyć dzieci karą. Dodatkowo należy pamiętać, że dziecku trudno jest zrozumieć tak długi okres, jakim jest cały rok. Może mieć ono problem z przyjęciem  argumentu, że prezenty otrzymują dzieci, które w tym czasie były grzeczne.

Dlaczego wszyscy, niezależnie od wieku, tak bardzo lubimy dostawać prezenty?

K.Z. Dzieci lubią otrzymywać prezenty, a dorośli lubią je wręczać i być nimi obdarowywani. Radość z tego wynikającą bardziej okazują dzieci. Dorośli hamują swoje reakcje, często mówiąc, że nie zależy im na prezencie. Dziecko, które nie poddaje się jeszcze wszystkim normom zachowań społecznych, cieszy się i otwarcie pokazuje, że nie może doczekać  się świąt. Wynika to z podstawowego elementu relacji międzyludzkiej, czyli ze stale zachodzącego procesu dawania i brania, np. rzeczy, uczuć czy usług. Dawanie prezentów przybiera postać materialną, a dodatkowo w święta jest wzmocnione przez ładne opakowanie,  rodzinną atmosferę i czas oczekiwania. Równie ciekawy jest proces kupowania prezentów, jest to bowiem etap poszukiwania, zastanawiania się, analizowana. Z tym zadaniem łatwiej  radzą sobie osoby, które odznaczają się większą dozą empatii i słuchają potrzeb innych. Wybór prezentu może być także odzwierciedleniem relacji. Po otrzymaniu prezentu niejednokrotnie pojawia się ciekawość związana z łączeniem tego, co dana osoba powiedziała czy zrobiła, które potrzeby zostały zauważone, że otrzymała ona konkretny prezent.

Co zrobić, gdy dziecko chce otrzymać w prezencie coś bardzo drogiego?

K.Z. Moim zdaniem dzieciom nie należy kupować drogich prezentów. Powinno się raczej dużo rozmawiać o samych świętach i związanych z nimi tradycjach. Mam wrażenie, że jest to coraz częściej pomijane i na pierwszy plan w grudniu zamiast rodzinnej atmosfery wysuwają się podarunki, które mogą dziecku przyćmić wartość świąt. Należy też pamiętać, że maluch, który dostanie coś bardzo drogiego, przy kolejnej okazji będzie oczekiwać równie wartościowego prezentu. Ostatnio miałam zajęcia z chłopcem, którego zachowanie można określić jako niegrzeczne. Powiedział mi, że nie opłaca mu się być grzecznym, ponieważ… już wszystko ma. Prezentował bardzo roszczeniową postawę, a gdy zachowywał się tak, jak oczekiwali tego rodzice czy inni dorośli, od razu żądał za to nagrody. Gdy już ją otrzymał, to jej nie doceniał i niszczył, wiedział bowiem, że niedługo dostanie coś nowego. Współcześnie wiele dzieci wywiera presję na rodzicach, aby ci dawali im drogie podarunki. Najczęściej wynika to z faktu, że zaraz po świętach w szkole rówieśnicy z klasy porównują swoje prezenty i te, które otrzymały tańszy prezent, czują się wyobcowane lub gorsze. Biorąc to pod uwagę, do wyboru podarunku rodzice powinni podchodzić racjonalnie. Zamiast kupować coraz droższe gadżety, warto skupić się na atmosferze świąt i zaproponować bliskim, aby obdarować się prezentami własnoręcznie zrobionymi, które po latach mają wielką wartość sentymentalną.

Rozmawiała: Sylwia Kowalska
Wywiad pochodzi z grudniowego wydania magazynu „Strefa Zdrowia dla Każdego”

Katarzyna Ziemer – psycholog o specjalności klinicznej dzieci i osób dorosłych, psychoterapeuta pracująca z dziećmi, młodzieżą, osobami dorosłymi oraz rodzinami. Prowadzi warsztaty psychoedukacyjne dla dzieci oparte na metodach pracy z ciałem, treningi antystresowe dla dorosłych oraz gabinet psychoterapii.