My się zimy nie boimy!

20 grudnia 2016

Skóra małych dzieci jest bardzo delikatna. Mroźne, zanieczyszczone powietrze otoczenia czy wysoka temperatura w pomieszczeniach mogą przyczynić się do powstawania podrażnień. Jak im zapobiegać?

Skóra maluchów od urodzenia do ok. 5. roku życia nie stanowi skutecznej bariery ochronnej przed czynnikami atmosferycznymi (promieniowaniem słonecznym, wiatrem, mrozem), związkami chemicznymi (np. pyłami zawieszonymi w powietrzu, niektórymi składnikami kosmetyków), a także bakteriami czy grzybami. Wynika to z faktu, że zbudowana z tkanki łącznej skóra właściwa, a także tłuszczowa tkanka podskórna u dzieci są cieńsze niż u dorosłych. Dodatkowo niezbyt gruby i przepuszczalny płaszcz hydrolipidowy, znajdujący się na warstwie rogowej naskórka, nie chroni dostatecznie przed przesuszeniem. Jak dbać o cerę najmłodszych, gdy za oknem mroźna aura?

Na spacer

Około 15 minut przed każdym zimowym wyjściem na zewnątrz, zarówno z noworodkiem, niemowlakiem czy kilkuletnim maluchem, należy pamiętać o tym, by smarować jego twarz, uszy i dłonie (jeżeli nie są zakryte) tłustym kremem. W tym czasie kosmetyk wchłonie się i wytworzy na skórze dodatkową warstwę lipidową chroniącą przed wynikającymi z działania warunków atmosferycznych podrażnieniami i utratą wilgoci. Ważne, aby produkt dedykowany był dzieciom i nie zawierał konserwantów, barwników czy środków zapachowych, które mogą wywołać reakcje alergiczne. Nieodpowiednie będą też kremy na bazie wody, która zamarza podczas mrozu, powodując szybkie wyziębienie oraz zaczerwienienie buzi u najmłodszych. Najlepszy wybór stanowią kosmetyki zawierające wyciąg z nagietka, olej migdałowy lub kokosowy, wosk pszczeli, lanolinę lub wazelinę, witaminę A i panthenol, które wykazują działanie ochronne oraz pielęgnacyjne.

Ważny filtr

Skóra dzieci, w porównaniu ze skórą dorosłych, zawiera mniejszą ilość melaniny, czyli naturalnego barwnika chroniącego jej głębsze warstwy przed szkodliwym działaniem promieniowania ultrafioletowego (UV). Także zimą – zwłaszcza w śnieżną pogodę – nie należy zapominać o stosowaniu środków z filtrem. Najlepiej wybrać mineralny, tzw. fizyczny, który nie wnika w głąb skóry, ale tworzy na jej powierzchni warstwę chroniącą przed słońcem. Zalecane jest u maluchów stosowanie faktora co najmniej 15–20. Natomiast w górach, gdzie przepuszczalność promieniowania UV jest większa, współczynnik ten powinien wynosić 30–40. Jeżeli nie posiada się kremu tzw. na niepogodę lub zimowego wzbogaconego o filtr, konieczne będzie zastosowanie dwóch preparatów, najpierw ochronnego, a po chwili przeciwsłonecznego.

Zadbane usta

Wielu rodziców zapomina o zapewnieniu ochrony delikatnej skórze ust swoich pociech. Przed każdym zimowym spacerem należy posmarować ich wargi bezzapachowym i nieposiadającym smaku preparatem przygotowanym na bazie wazeliny – np. specjalną pomadką ochronną dostępną w drogeriach czy aptekach. Warstwa ta zabezpieczy je przed wyparowaniem wody, którego skutkiem jest przesuszenie oraz bolesne pękanie. W przypadku starszych dzieci, u których nie stwierdzono alergii na pyłki roślin oraz jad owadów, można zastosować także miód, który posiada doskonałe właściwości pielęgnacyjne.

Po spacerze

Bezpośrednio po przyjściu do domu powinno się zmyć z twarzy malucha natłuszczający „zimowy” krem. Jest to ważne, ponieważ pod wpływem wyższej temperatury skóra pod dodatkową warstwą kosmetyku ulega przegrzaniu i może wywołać swędzącą wysypkę. W okresie zimowym to właśnie nadmierna ciepłota w pomieszczeniach powoduje przesuszenie naskórka, a także zaostrzenie objawów zmian alergicznych czy atopowego zapalenia skóry. Jeżeli dziecko ma cerę nadwrażliwą i skłonną do podrażnień, koniecznie należy zadbać o utrzymywanie w domu właściwej temperatury (w dzień 20–21, a w nocy 18–19 stopni Celsjusza) oraz wilgotności powietrza (optymalnie na poziomie 40–60 proc.). Najmłodszym z cerą atopową lub alergiczną można także pomóc, stosując do pielęgnacji ich naskórka hipoalergiczne preparaty tłuszczowe (tzw. emolienty), które tworzą warstwę zatrzymującą wodę w organizmie.

Maria Polak
Artykuł pochodzi z grudniowego wydania magazynu „Strefa Zdrowia dla Każdego”