Leczenie za granicą – cz. 2

5 stycznia 2017

pierwszej części poradnika pisaliśmy, jakie jest ryzyko urazu na stoku. Tym razem podpowiadamy, dlaczego warto się ubezpieczyć i gdzie, w razie wypadku, można uzyskać bezpłatną pomoc?

(Bez)płatna pomoc?

Przebywając poza granicami kraju, należy zawsze mieć przy sobie kartę EKUZ oraz dokument tożsamości (dowód osobisty, prawo jazdy czy paszport). Jeżeli wystąpi konieczność skorzystania z opieki medycznej, trzeba będzie okazać je lekarzowi bądź rejestratorowi placówki leczniczej. Przed wyjazdem warto dowiedzieć się, jakiego rodzaju świadczenia zapewnia państwowa służba zdrowia w kraju docelowym, ponieważ zasady bezpłatnej opieki medycznej za granicą mogą różnić się od tych obowiązujących w Polsce. Narciarze i snowboardziści powinni mieć świadomość tego, że m.in.:

  • w wielu mniejszych zimowych kurortach turystycznych opieka oferowana jest wyłącznie w prywatnych praktykach lekarskich, a EKUZ nie uprawnia do bezpłatnej pomocy w placówkach niepublicznych (gabinetach i szpitalach);
  • w Austrii, Francji, Republice Czeskiej oraz Republice Słowackiej ratownictwo górskie jest w pełni odpłatne;
  • pacjent ponosi całość kosztów międzynarodowego transportu sanitarnego do Polski;
  • systemy zdrowotne większości państw unijnych przewidują częściowy udział pacjenta w finansowaniu leczenia (koszt tzw. wkładu własnego nie podlega zwrotowi przez NFZ).

Szczegółowe i aktualne informacje na ten temat można znaleźć na stronie internetowej NFZ.

Czy warto się ubezpieczyć?

Nawet jeżeli posiada się gwarantującą zwrot części kosztów medycznych kartę EKUZ, leczenie za granicą skomplikowanych kontuzji związanych z uprawianiem narciarstwa lub snowboardingu może finalnie opiewać na kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych. Z tego względu NFZ zaleca wykupienie dodatkowej polisy turystycznej, która pokryje koszty świadczeń nierefundowanych. Ubezpieczenie dotyczące uprawiania sportów zimowych powinno być wystawione na możliwie najwyższą kwotę (im droższa polisa, tym większa kwota zabezpieczenia) oraz obejmować zwrot nakładów z: pobytem w szpitalu, prywatnymi wizytami lekarskimi, badaniami i zabiegami medycznymi, operacjami czy zakupem lekarstw i środków opatrunkowych. Warto także zwrócić uwagę, by w ramach świadczeń pokrywanych przez ubezpieczyciela znalazły się transport ze szpitala/gabinetu lekarskiego do miejsca zakwaterowania oraz koszty powrotu do Polski, finansowanie przyjazdu i pobytu w sąsiedztwie szpitala osoby bliskiej poszkodowanemu, a także transport z miejsca wypadku do placówki medycznej. Jest to o tyle istotne, że koszty takiego transportu bywają bardzo wysokie. Rachunek za włączenie do akcji ratowniczej helikoptera typu air ambulance w trudno dostępnych górskich rejonach włoskich lub francuskich Alp może wynosić nawet 40-50 tys. zł.

Jazda bez kasku

Wielu narciarzy i snowboardzistów nie lubi jeździć w kasku. W Polsce obowiązek takiego zabezpieczenia głowy dotyczy tylko osób, które nie ukończyły 15. roku życia. Za granicą jest różnie – we Włoszech, Norwegii, Słowenii czy w niektórych krajach związkowych Austrii zobowiązane są do tego dzieci, w innych (np. w Czechach, na Słowacji, we Francji czy Szwajcarii) – nie ma takiego wymogu.

W żadnym państwie nie ma nakazu noszenia kasku przez dorosłych snowboardzistów czy narciarzy. Teoretycznie nie wymagają tego także ubezpieczyciele, ponieważ przeważnie nie ma takiego zapisu w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia. W praktyce jednak, jeśli zdarzy się wypadek, w którym poszkodowany nie miał na głowie kasku, towarzystwo ubezpieczeniowe może uznać to za „rażące niedbalstwo” i odmówić wypłaty odszkodowania i pokrycia kosztów leczenia.

Justyna Wydra