W zdrowym ciele… dziarski duch!

3 lutego 2017

Antoni Huczyński, zwany również „dziarskim dziadkiem”, ma 95 lat i ogromny apetyt na życie! Codziennie ćwiczy w warszawskim Lesie Kabackim, kręci filmy na YouTube’a oraz zaraża innych entuzjazmem i miłością do zdrowego trybu życia. W wywiadzie zdradził nam swój sposób na… długowieczność.

Strefa Zdrowia dla Każdego: Czy zawsze miał Pan takie podejście do sportu i zdrowego trybu życia, czy też było w Pana życiu wydarzenie, które na nie wpłynęło?

Antoni Huczyński: Zawsze byłem aktywny fizycznie – pływałem, grałem w siatkówkę bądź ping-ponga. Po śmierci żony w 1978 r. zamiast popaść w depresję, zacząłem ćwiczyć i w ten sposób leczyłem swoją obolałą duszę. Uważam, że człowiek nic by nie odkrył, gdyby nie miał odwagi sięgnąć po sprawy na pozór niemożliwe do osiągnięcia. Zacząłem jeździć na rowerze do pobliskiego lasu, wracałem zmęczony, ale szczęśliwy. Wziąłem życie w swoje ręce. Narzuciłem sobie pewne zasady i rygory, m.in. o której będę wstawał, ile razy będę ćwiczył, jak będę się odżywiał i hartował. Wraz z upływem lat czułem się coraz lepiej i sprawniej. Zacząłem wzbudzać zainteresowanie wśród młodych sportowców, którzy, tak jak ja, ćwiczyli w Lesie Kabackim. Zadawali mi pytania, skąd ta sprawność i wigor pomimo wieku? Ja znalazłem swój sposób na siebie i zachowanie zdrowia. Powtarzałem sobie: weź się za siebie, uwierz w to, co wydaje się niemożliwe, szukaj, aż znajdziesz cel i sens swojego dalszego życia, żyj w zgodzie sam ze sobą, czuj się potrzebny – sobie, swojej rodzinie, społeczeństwu i swojej Ojczyźnie.

SZdK: Czym jest dla Pana ruch? Co motywuje Pana do działania?

A.H. Ruch jest istotą mojego życia i trwania niezależnie od wieku. Brak ruchu zabija. Nasze komórki domagają się tlenu. Mamy około 750 mld komórek, 600 mięśni, 208 kości, 23 pary chromosomów, 5 litrów krwi – to właśnie ruch dotlenia narządy. Ćwiczenia, spacery, bieg, gimnastyka wzmacniają stawy, ścięgna, kości, wzmagają przemianę materii i metabolizm, pobudzają mózg i pracę układów: immunologicznego, naczyniowo-sercowego oraz oddechowego. Aktywność ruchowa daje nam moc, siłę, werwę, energię, zabiera stres, depresję i zwątpienie. Moim zdaniem niczym nie da się zastąpić aktywności ruchowej.

SZdK: Dlaczego, Pana zdaniem, wśród seniorów jest tak niewielkie zainteresowanie ruchem?

A.H. Rozmawiałem z wieloma, którzy twierdzili, że nie chce się im już nic robić, że już swoje przeżyli, że nie widzą dla siebie żadnej perspektywy czy szansy zmiany na lepsze. Ja przekonywałem i piszę też o tym w książce „Mój sposób na długowieczność”, że jeszcze przed każdym z nas jest sens i cel trwania, a jesień człowieka może być twórcza, piękna i pogodna. Nieważne, ile człowiek ma lat, ważne jest zdrowie, dobre samopoczucie, zadowolenie i radość. Zawsze można zmienić bieg życia, spełniać i realizować marzenia. Często powtarzam, że nieistotne jest, czy jesteś bohaterem czy świętym, kluczowe, abyś był człowiekiem myślącym i przyzwoitym. Trzeba walczyć o siebie, bo dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

SZdK: Czy miewa Pan momenty, w których wewnętrzny głos mówi: „Nie chce mi się, nie mam siły, za zimno, to nie jest mój dzień”? Jak Pan sobie z tym radzi?

A.H. Oczywiście, że mam, ale gdy dopadają mnie takie negatywne myśli, zrywam się z fotela i mówię do siebie: jeśli nie chcesz leżeć w szpitalu, to wstań i ćwicz, idź na spacer, nie siedź, nie leż, ruch to twoje życie. Tak się mobilizuję. Po takim wewnętrznym dopingu wychodzę z domu i idę na długi spacer. Innej drogi nie widzę.

SZdK: Odpowiednia dieta, dużo ruchu, ale wydaje się, że Pana sposobem na długowieczność jest też optymizm i bijąca od Pana energia. Jak duże znaczenie ma pozytywne nastawienie?

A.H. Optymizm i nadzieja to wartości, które pozytywnie pobudzają każdego z nas. Bez takiego nastawienia człowiekowi nie chce się nawet szklanki herbaty zrobić. Siła woli, hart ducha to spiritus movens (siła sprawcza) każdej czynności człowieka. Czasem trzeba sobą potrząsnąć, by nie gnuśnieć. Czasami trzeba się ze sobą bić… o siebie.

SZdK: Jak wygląda Pana dieta? Bez jakiej potrawy bądź składnika nie wyobraża sobie Pan dnia?

A.H. W diecie najważniejszy jest umiar. Nie można dać się pokonać obżarstwu. Trzeba jeść tak, aby żyć, a nie żyć, żeby jeść. Moim ulubionym elementem menu, od wielu już lat, są morskie ryby, jak np. śledź, makrela, łosoś czy sardynki. Ważne, by nie były wędzone lub preparowane, ale naturalne, świeże czy mrożone. Dlaczego ryby morskie? To właśnie one mają w sobie kwasy omega 3, czyli wielonienasycone kwasy tłuszczowe, jod i witaminę D, lecytynę i lekkostrawne białko zwierzęce. Japończycy jedzą 10 razy więcej ryb morskich niż Polacy i dlatego żyją w zdrowiu średnio 10 lat dłużej. Moje śniadanie to porcja odsolonego śledzia, kilka plasterków cebuli, dwa ząbki czosnku, 4 kromki chleba razowego, talerzyk kwaszonej kapusty, szklanka herbaty z łyżeczką miodu, oliwa z oliwek polana na chleb lub śledzia. Co trzeci dzień jem płatki owsiane gotowane na kozim mleku z dwoma łyżkami pestek i orzechów. W sumie pięć razy w tygodniu śledź, dwa razy w tygodniu płatki owsiane. Nie piję piwa, wódki, wina czy kawy. Jem dużo owoców i warzyw, piję tylko kawę zbożową, soki owocowe i warzywne własnoręcznie robione. Jem wszystkie kasze, a pieczywo tylko razowe. Nie jem bułek z białego pieczywa, tortów, babeczek, lodów, ponieważ w nich jest zabójczy dla starszego organizmu cukier.

SZdK: Jedno zdanie, które chciałby Pan powiedzieć swoim rówieśnikom, którzy nie ruszają się i nie dbają o swoje zdrowie?

A.H. Chcesz długo i szczęśliwie żyć? Chcesz się nazywać długowiecznym, szczęśliwym człowiekiem? Musisz umieć pokochać samego siebie! Przestrzegaj pewnych zasad, takich jak: ruch za wszelką cenę, zdrowa dieta, pobudzanie komórek mózgowych poprzez kontakty międzyludzkie, czytanie, rozwiązywanie rebusów, zagadek czy stosowanie krioterapii. Krioterapia hartuje i uodparnia, a człowiek zahartowany jest szybszy niż bakteria czy wirus chorobotwórczy.

Fot. screen z YouTube / Dziarski Dziadek