Przez Super User dnia środa, 30, czerwiec 2021
Kategoria: Zdrowie

Bakterie sterują efektem jo-jo

Od lat wszyscy wyczekują skutecznej terapii, która uwolniłaby ludzkość od otyłości. Ta niebezpieczna epidemia rozpowszechniła się we wszystkich krajach rozwiniętych. W Polsce już ponad 5 proc. dzieci zmaga się ze zbędnymi kilogramami, jeszcze gorzej wygląda sytuacja wśród dorosłych – według szacunków Instytutu Żywności i Żywienia około 64 proc. Polaków cierpi z powodu nadwagi.

Pozbycie się nadmiaru centymetrów jest wykonalne i w większości przypadków można tego dokonać nawet w stosunkowo krótkim czasie. Każdy z nas, kto choć raz odchudzał się przed urlopem lub zjazdem absolwentów, może się zapewne pochwalić mniejszym bądź większym sukcesem. Okazuje się jednak, że trudniej zachować wagę i nie wpaść w pułapkę jo-jo. Z szacunkowych danych wynika, że aż 40 proc. odchudzonych wraca w ciągu roku do masy ciała sprzed kuracji. Z kolei 80 proc. osób mogących pochwalić się nową zgrabną sylwetką utraci ją, tyjąc co najmniej parę kilogramów w ciągu pięciu lat.

Dlaczego nie możemy poradzić sobie z tym, jak mogłoby się wydawać, prostym do rozwiązania problemem? Dlaczego tak trudno schudnąć i utrzymać wagę? Wiemy już, że nie wystarczy zredukować zbędne kilogramy. Za metabolizm odpowiedzialne są w dużej mierze bakterie żyjące w naszych jelitach. One programują niejako organizm do tycia lub utrzymywania szczupłej sylwetki.

Naukowcy z izraelskiego Instytutu Nauki Weizmanna przyjrzeli się bakteriom bytującym w układzie pokarmowym, które co zaskakujące, w sumie ważą od 1,5 do 2 kg. Bakterie te mają umiejętność zapamiętywania informacji o otyłości zasiedlanego organizmu oraz reagują na zmniejszenie racji żywieniowych. Jeśli dostarczamy sobie mniej kalorii, uznają one, że nastał okres głodu i należy spowolnić metabolizm, by przetrwać. Biorą zatem udział w przestawieniu naszego organizmu na bardziej ekonomiczne korzystanie z dostępnych środków. Oto, dlaczego po zakończeniu diety często tyjemy, choć dostarczamy sobie racjonalnych ilości kalorii. Po prostu nasz organizm oraz żyjące w nim bakterie dalej działają w trybie oszczędzania i magazynują tkankę tłuszczową z myślą o ciężkich czasach.

Im więcej diet wypróbowaliśmy, im więcej cykli jo-jo przeszliśmy, tym trudniej będzie nam utrzymać prawidłowe BMI. Nie znaczy to jednak, że mamy się poddać, bo otyłość to nie jest jedynie problem estetyczny, ale poważne zaburzenie sprzyjające rozwojowi dziesiątków chorób od zaburzeń sercowo-naczyniowych i hormonalnych po nowotwory. Huśtawki wagi mają także negatywny wpływ na nasz układ odpornościowy i stan naszej skóry.

Naukowcy przekonują, że dobrym, bezpiecznym i trwałym sposobem na utratę wagi jest uaktywnienie oraz zwiększenie masy brunatnej tkanki tłuszczowej. Biała tkanka tłuszczowa odpowiada za tworzenie warstwy izolacyjnej, brunatna zaś za procesy metaboliczne, między innymi wytwarzanie ciepła, które następnie rozprowadzane jest po organizmie w celu utrzymania stałej temperatury ciała. Krótko mówiąc, biała magazynuje energię, a brunatna utylizuje lipidy, wytwarzając przy tym energię. Zaobserwowano, że osoby, które przebywały godzinę dziennie w pomieszczeniach o temperaturze poniżej 17,2°C, spalały około 100 dodatkowych kcal. Po sześciu tygodniach tego eksperymentu ochotnicy spalali już 300 kcal dziennie.

Kolejnym sposobem na długotrwałe schudnięcie jest zadbanie o rozwój korzystnych dla nas bakterii w jelitach. Należałoby zastąpić nimi te żyjące w naszym organizmie wcześniej, kiedy byliśmy grubsi, a które teraz przestawiły się na tryb oszczędnego gospodarowania energią. Kluczem do sukcesu może być dieta bogata w błonnik i flawonoidy, naturalne związki roślinne o działaniu antyoksydacyjnym, które występują bardzo powszechnie w warzywach i owocach oraz ziołach. Zalecane jest także spożywanie produktów sfermentowanych, czyli wszelkiego rodzaju kiszonek.

Unikajmy natomiast restrykcyjnych diet opierających się na znacznej redukcji kalorii i menu eliminacyjnym, które na dłuższą metę mogą być niekorzystne dla naszego metabolizmu. Podsumowując, należy kierować się zdrowym rozsądkiem i stosować dobrze znane zasady racjonalnego odżywiania.